Budżet państwa zarobi więcej niż dał - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Budżet państwa zarobi więcej niż dał

Ile straci budżet Zabrza przez obniżkę PIT i zwolnienia z niego osób do 26 roku życia?  Czy odbije się to na finansowej kondycji miasta? Mówi Piotr Barczyk, skarbnik Zabrza.

Jak rządowe zapowiedzi, związane z obniżką podatku PIT oraz ze zwolnieniem z niego osób do 26 roku życia wpłyną na budżet Zabrza? Innymi słowy – ile na tym stracimy?

To już nie zapowiedzi, to są fakty. Proszę zauważyć, każdy rząd, jeśli chce przypodobać się obywatelom, obniża podatek PIT od osób fizycznych. Dlaczego? Z prostego matematycznego wyliczenia. Na tym stracą tylko samorządy, a rząd albo nic, albo niewiele.

Dlaczego?

Każdy podatek dochodowy, który płacą mieszkańcy np. Zabrza, idzie w całości do budżetu państwa. 49% tego podatku wraca do samorządów. Jeśli więc podatnikowi zostanie 100 zł w kieszeni, to samorząd „dał” mu 49, a państwo – 51 zł. Gdy podatnik wydaje w sklepie te 100 zł, standardowo 23% VAT wraca do budżetu państwa. A to już wyłącznie dochód państwa, którym nie dzieli się ono z samorządami. Czyli z tych 51 zł spora część już wraca do budżetu. A jeśli pieniądze zostały wydane na paliwo, papierosy lub alkohol, to doliczywszy akcyzę, budżet państwa zarobi w sumie więcej niż dał. To więc kolejna zmiana w podatku dochodowym, na której stracą tylko samorządy.

Zyskają mieszkańcy.

Tak. Ale my mamy zadania do wykonania, narzucone przez państwo. Rząd ogranicza nam środki na te cele, a nie daje żadnej rekompensaty. Zakładamy, że Zabrze na nowych rozwiązaniach straci około26 milionów złotych. I częściowo ta strata dotknie nas już w tym roku. Bo już podatek PIT za miesiąc sierpień nie zostanie pobrany od osób do 26 roku życia.

Jak te zmiany odbiją się na finansowej kondycji Zabrza?

Są samorządy, które owszem, odczują to, ale im to nie zaszkodzi. A są i takie, słabsze ekonomicznie, dla których taki ubytek może być trudny do przezwyciężenia. My jesteśmy gdzieś w środku tej stawki. Skutkiem może być cięcie wydatków i ograniczenie inwestycji. Ponadto na te zmiany nakładają się też nowe przepisy, dotyczące liczenia wskaźnika zadłużenia. Od nowego roku będą nowe progi zadłużeniowe. W efekcie słabsze samorządy będą jeszcze słabsze, a bogate – jeszcze bogatsze. Jak mówiłem już wielokrotnie – bogaci mieszkańcy to bogate miasto. W 2018 roku do budżetu miasta z tytułu PIT wpłynęło 210 milionów złotych. W porównywalnych pod względem wielkości Gliwicach do kasy miasta wpłynęło w tym czasie 311 milionów. 100 milionów złotych więcej! Gdybyśmy w budżecie operacyjnym mieli rocznie 100 milionów dodatkowo, proszę pomyśleć, ile moglibyśmy więcej przeznaczać środków na utrzymanie dróg, mieszkań, nowe inwestycje. Dochody z PIT, to ponad 20 % wszystkich dochodów miasta, a nie licząc rozmaitych celowych dotacji i subwencji, to ponad połowa.

Upraszczając – gliwiczanie zarabiają średnio o połowę więcej, niż zabrzanie.

To jest fakt. Nasze społeczeństwo jest postindustrialne, a przemysł ciężki w ostatnich latach został wygaszony. W Gliwicach jest prężna wyższa uczelnia techniczna, wokół niej rozmaite instytuty naukowe, biura projektowe, a także związane z nauką liczne podmioty prywatne. Tam zarabia się znacznie lepiej.

Są jakiekolwiek propozycje ze strony rządowej, by jakoś zrekompensować samorządom mniejsze wpływy z podatków?

Nie. Słyszałem nawet wypowiedzi przedstawicieli rządu, że tak dużo samorządy zarobiły w ostatnim czasie na wzroście gospodarczym, że nie powinny mieć problemów. I pewnie takie samorządy są. Ale duża grupa będzie musiała mocno zacisnąć pasa, a i tak będzie miała problemy, by utrzymać się na powierzchni. Do tego we wrześniu wchodzi 10% podwyżki dla nauczycieli, wynegocjowanej przez Solidarność. Oficjalnie podano, że koszt tej podwyżki to 2,8 miliarda złotych. Strona rządowa najpierw mówiła, że nie da nic, teraz – że jest do podziału miliard złotych. A reszta… oświata to zadanie własne samorządu, będziemy musieli dołożyć z kasy miasta. Zresztą nawet przed podwyżkami na zadania oświatowe miasto w pierwszym półroczu wydało 11,4 miliona złotych więcej niż rok temu. To efekt m.in. 5% podwyżki dla nauczycieli od stycznia tego roku oraz skutki 5% podwyżki od kwietnia roku ubiegłego. Ponadto wzrosła płaca minimalna, przez co wzrosły pensje części pracowników obsługi.

Jak w liczbach przedstawia się zabrzański budżet po pierwszym półroczu?

Dochody ogółem wyniosły 480 mln zł, czyli 48,61% planu. W tym dochody bieżące wykonane są na poziomie 51%, a majątkowe, na które składa się przede wszystkim sprzedaż nieruchomości i środki unijne – 31% założonej prognozy. Wydatki osiągnęły poziom 535 milionów złotych czyli 52,51% planu, z czego ponad 448 mln to wydatki bieżące, a 87 milionów – wydatki majątkowe. Dochody są wyższe od ubiegłorocznych o 35,6 miliona złotych, a wydatki o 55,6 mln zł. Budżet po pierwszym półroczu ma minimalną nadwyżkę operacyjną na poziomie niespełna miliona złotych.

Czyli wydajemy lepiej niż zarabiamy. Do tego w dużej mierze na kredyt.

Poziom zadłużenia nie ma aż takiego znaczenia jak koszty obsługi tego zadłużenia i nadwyżka operacyjna. Oczywiście, gdyby nie reforma PIT i kolejny wzrost wydatków na oświatę, sytuacja finansowa miasta byłaby znacznie lepsza.

Odbije się to na naszym ratingu?

Ciężko powiedzieć. Na pewno w agencjach ratingowych trwają teraz analizy, jak mniejsze wpływy z podatków wpłyną na sytuację samorządów. Czy mają one jakieś rezerwy po stronie dochodowej albo czy mają możliwość ograniczenia poziomu wydatków.

Zabrze ma takie rezerwy?

Nie można szukać rezerw na przykład w większej sprzedaży terenów pod inwestycje, bo to dochód jednorazowy, w ocenie agencji ratingowej nie ma znaczenia. Chyba, że w wyniku sprzedaży powstają nowe miejsca pracy – wtedy działa to na plus, bo sprzedaż nie jest tylko dochodem jednorazowym, ale generuje też dochody w przyszłości. Poza tym nowe podmioty oddziałują pozytywnie na rynek pracy, powodując zwiększanie wynagrodzeń, a więc i wyższe wpływy podatkowe.

Czy po pierwszym półroczu budżet czymś Pana zaskoczył?

O negatywnym zaskoczeniu – wzroście o 11,4 miliona wydatków na oświatę, już mówiłem. Było też zaskoczenie pozytywne, które właśnie rząd zabrał – większe o 10 milionów w porównaniu z ubiegłym rokiem wpływy z PIT, Miały być też znacznie wyższe dochody ze sprzedaży nieruchomości. Są wyższe, osiągnęły 21 milionów, ale ten przetarg, o którym pisały „Nowiny”, na najdroższą jak dotąd działkę w strefie ekonomicznej (17,5 miliona złotych), został zaskarżony przez konkurenta i ostatecznie unieważniony. Jest ogłoszony nowy przetarg w tej sprawie. Jednak z punktu widzenia budżetu, mieć 17 milionów złotych na koncie, a ich nie mieć – to jest różnica.

Mieszkańcy często pytają, czy wydaliśmy już potężny kredyt z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Wzięte zostały 3 transze – pierwsza 24 miliony, druga 70 i trzecia 70. To mniej więcej połowa z przeznaczonych dla Zabrza 330 milionów złotych. Przy tym warto pamiętać, że nie jest to nic niezwykłego – co roku miasto i tak pożycza na rynku pieniądze i spłaca poprzednie zadłużenie. W tym roku spłacimy ponad 46 milionów złotych starych zobowiązań. Bardziej liczy się koszt pożyczania pieniądza, a ten z EBI jest najtańszy z możliwych i do tego rozłożony w czasie. Ale to ma też konsekwencje, musimy raportować, utrzymywać wskaźniki, pytać o możliwość zaciągania nowych zobowiązań. Docelowo jednak kredyt EBI umożliwia nam inwestycje, na które wcześniej nigdy nie było pieniędzy. To choćby nowe drogi, które sporo kosztują i są realizowane w krótki okresie czasu. A teraz prowadzimy równocześnie trzy duże inwestycje drogowe – pierwszy etap przebudowy ul. Piłsudskiego, rozbudowę dróg w Słonecznej Dolinie oraz modernizację wiaduktu nad ul. Hagera na DK 88. Prac o takim rozmachu nigdy w Zabrzu nie było. Bez środków pozyskanych z EBI nie byłoby to możliwe.

Jest jeszcze prowadzona inwestycja w centrum miasta przez Tramwaje Śląskie.

Inwestycja Tramwajów jest dla nas jak kredyt rozłożony w czasie. One robią to teraz za pożyczone pieniądze, a Zabrze poniesie te koszty w podwyższonej składce. A już teraz miasto daje na transport publiczny do GZM ponad 30 milionów złotych.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud