Głośni, mroczni i taneczni - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Głośni, mroczni i taneczni

Zabrzański duet Eyelids ma szansę pójść w ślady innego zabrzańskiego zespołu The Dumplings i przebojem wejść na największe koncertowe sceny w Polsce.                     

O początkach zespołu, inspiracjach, branży muzycznej i planach na przyszłość mówią Dagmara Karolik i Tomasz Drogokupiec.

* Obrażacie się za porównania z The Dumplings?

Dagmara i Tomasz: Oczywiście, że takie opinie się pojawiają. Jesteśmy dopiero na samym początku drogi, ale też jesteśmy z Zabrza, podobnie jesteśmy duetem, gramy muzykę elektroniczną, więc od tych porównań ciężko uciec. Jednak… to inny zespół. Mamy inne idee, inną dewizę, chcemy przekazywać inne wartości. Tak naprawdę często przez to porównanie tracimy na możliwości świeżego spojrzenia na naszą twórczość, bo ktoś szuka podobieństw, zamiast skupić się na tym, co nowego mamy do zaoferowania. Na szczęście rynek muzyczny jest na tyle duży, że wszyscy się w nim zmieszczą.

* Skąd jesteście?

Dagmara: Urodziliśmy się w Zabrzu, teraz Tomek mieszka w Katowicach, a ja w Rudzie Śląskiej, po sąsiedzku z Zaborzem, w którym się wychowałam.

* Jak się spotkaliście?

Tomasz: Poznaliśmy się 5 lat temu, na obozie językowym, dzięki wspólnej znajomej. Już w autokarze załapaliśmy ze sobą niesamowity kontakt i przegadaliśmy całą podróż na samo południe Włoch. Można wręcz rzec, że się sobą zachłysnęliśmy, a wspólnym tematom nie było końca. W tamtym okresie rozmawialiśmy o szeroko pojmowanej sztuce. Niestety po obozie kontakt się urwał, ale teraz z perspektywy czasu wierzymy, że dokładnie tak miało być. Przez kolejne 3 lata praktycznie nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Ja zacząłem w tym czasie projekt muzyczny z inną wokalistką. Muzyka od zawsze była dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w życiu i od kiedy pamiętam pisałem piosenki, jednak dopiero wtedy znalazłem w sobie odwagę, by spróbować robić to na poważnie. Zacząłem tworzyć pierwsze dema i nauczyłem się obsługiwać niezbędny sprzęt. Wszystko metodą prób i błędów. Potrzebowaliśmy zdjęć, by promować zespół i wtedy przypomniało mi się, że Dagmara zajmowała się fotografią, dlatego napisałem do niej z zapytaniem o możliwość współpracy…

Dagmara: A ja chętnie się na to zgodziłam. Mimo, że nie mieliśmy przez tak długi okres kontaktu, to spotkanie było bardzo miłe, wręcz czuliśmy się tak jakby żadnej przerwy w znajomości nie było. Trzeba przyznać, że od pierwszego spotkania działaliśmy na siebie inspirująco, w swoim towarzystwie nasze wyobraźnie przechodziły na zupełnie inny poziom, wcześniej nam nieznany. I podobnie było podczas tego spotkania. Było do tego stopnia przyjemnie, że spotkaliśmy się jeszcze raz. Wtedy już rozmawialiśmy więcej o muzyce. Niemniej po tym spotkaniu kontakt znów się urwał.

* To jak to się stało, że postanowiliście założyć zespół?

Dagmara: Rok 2016 był dla mnie dość trudny, miałam sporo życiowych problemów. Pewnego dnia złapałam się na tym, że odreagowuję stres śpiewając. Czułam potrzebę tworzenia. Muzyka stała się odpowiedzią na moje rozterki, dawała bezpieczną przestrzeń i przynosiła ukojenie. Stwierdziłam, że muszę coś z tym zrobić i pomyślałam o Tomku. Długo nie potrafiłam zebrać się w sobie, ale w końcu postanowiłam napisać. Tomek odpisał, że to niesamowite, bo właśnie zakończył współpracę z poprzednią wokalistką. I tak umówiliśmy się na pierwsze muzyczne spotkanie.

* Czym zaowocowało?

Tomasz: Od razu było tak, jakbyśmy znali się całe życie i nigdy nie przerywali naszego kontaktu. Spotkaliśmy się w wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu na 18. piętrze jednego z katowickich wieżowców o szalonej jak na sobotę godzinie 8.00. Znowu spłynęła na nas fala inspiracji, nie umieliśmy przestać rozmawiać. Miałem tego dnia spektakl, ale zaproponowałem, by Daga przyjechała jeszcze wieczorem. Tego wieczoru napisaliśmy pierwszą wspólną piosenkę. Do dziś to mieszkanie jest dla nas schronieniem, tam powstaje większość naszych utworów. Na początku tworzenie było dla nas autoterapią, ale szybko okazało się, że te utwory podobają się nie tylko nam, ale i naszym znajomym.

* Wasze piosenki nie brzmią jak dzieła zupełnych debiutantów…

Tomasz: Naprawdę chcemy powiedzieć, że nigdy wcześniej nie spotkało nas tyle szczęścia, co od momentu rozpoczęcia wspólnej muzycznej podróży. Otarliśmy się o ogromną dawkę bezinteresowności, poznaliśmy ludzi przepełnionych pasją i chęcią tworzenia, a nie jedynie chęcią zarobku. Rozpoczęliśmy tę podróż z potrzeby serca. Nie założyliśmy sobie, że chcemy być sławni i bogaci, początkowo nawet nie chcieliśmy wypuszczać materiału do Internetu. Tworzenie sprawiało nam po prostu przyjemność, było odskocznią od codzienności. Staramy się być wdzięczni za wszystko, zarówno sukcesy jak i porażki, bo to tak naprawdę one nas kształtują i wyznaczają dalszą drogę. Cieszymy się, że Eyelids stało się projektem, w który zaangażowało się sporo osób. Są oni ogromną częścią tej podróży, o której nawet nie odważyliśmy się śnić. Razem tworzymy wielka rodzinę, dzielimy się energią i dzięki temu te utwory brzmią tak dojrzale. Za techniczną stronę naszego brzmienia odpowiedzialny jest Martin Pawlukiewicz, nasz przyjaciel, który pomaga nam przy miksie i masteringu.

Dagmara: Warto też wspomnieć o takich osobach jak Anna Pieszka, nasza wokalna mentorka. Ania była pierwszą nauczycielką, do której trafiliśmy. Również w tym przypadku zadziałało nasze szczęście, bo od razu złapaliśmy świetny kontakt. To dzięki niej stanęłam do walki z demonami przeszłości. W sferze wokalnej brakowało mi pewności siebie i zupełnie nie wierzyłam w swoje umiejętności. Gdy byłam w podstawówce poszłam na przesłuchanie do grupy wokalnej w domu kultury, ale usłyszałam od nauczycielki, że się zupełnie nie nadaję, że dawno nie słyszała większego beztalencia. Czułam, że muzyka to mój żywioł, ale taka opinia była jak wyrok. Teraz, dzięki osobom, które mnie otaczają, odzyskuję pewność siebie.

* Również teledyski zwracają uwagę. To nie tylko frapująca muzyka, ale i intrygująca strona wizualna.

Dagmara: Faktycznie. Jak wspominaliśmy, sztuka nigdy nie była nam obca. Długo zajmowałam się fotografią, Tomek jest mocno związany z tańcem i aktorstwem, dlatego też wraz z tworzeniem muzyki w naszych głowach tworzyły się obrazy. I tu znów odniesiemy się do towarzyszy naszej podróży – za teledyski odpowiedzialni są Tomasz Langner i Bartłomiej Bala z Hole Films. Bardzo zaciekawił ich nasz projekt i postanowili wzbogacić go o stronę wizualną.

* Niedawno zagraliście koncert promujący debiutancką płytę „Synesthetic” . Opowiedzcie o niej.

Dagmara: Dosyć szybko, bo już po pierwszych próbach, zaczęliśmy myśleć o nagraniu płyty. Wierzyłam, że to się uda, ale liczyłam, że zajmie około roku. Ostatecznie wyszły prawie dwa lata.

Tomasz: Ale nie spieszyło nam się, woleliśmy dopracować materiał, by naprawdę być z niego zadowolonym.  Ten album wydajemy sami. Okładka wersji fizycznej to nietuzinkowy projekt autorstwa naszej przyjaciółki Karoliny Kall. Do tego stopnia oryginalny, że tylko jedna z kilkunastu tłoczni, do których pisaliśmy, zdecydowała się ją wyprodukować. Zarówno muzyka, jak i pomysły na całą oprawę wizualną, są całkowicie naszego autorstwa.

* Za Wami już pierwsze koncerty. Jakie wrażenia?

Tomasz: Początki są trudne. Od strony technicznej nasze zaplecze jest jeszcze ubogie – co prawda oboje uczyliśmy się grać na organicznych instrumentach; ja na skrzypcach i ukulele, a Dagmara na gitarze i wiolonczeli, jednak teraz skupiamy się na elektronice. Do tworzenia muzyki wykorzystuję syntezatory, dlatego odgrywanie ich na żywo wymaga odpowiedniego sprzętu i przygotowania. Na szczęście jednak mamy wokół osoby, które nam pomagają i stale wspierają, od strony instrumentalnej, jak i też wokalnej. Dlatego powoli przełamujemy swój stres, otwieramy się, dzielimy energią. W ciągu ostatniego miesiąca zagraliśmy 12 koncertów. Jeden z nich w radiowej Trójce, na konkursie organizowanym przez stację. Teraz skupiamy się już tylko na występie w przyszłą sobotę. Będziemy starać się jednak, by nie przestawać koncertować, jako że jesteśmy świeżo po cyfrowej premierze „Synesthetic”, które od 28 września jest dostępne na wszystkich platformach streamingowych i w internetowych sklepach muzycznych – dlatego też bardzo chcielibyśmy podzielić się nim z szerszym gronem odbiorców. A już 23 listopada wystąpimy w Kopalni Guido.

* Równocześnie zaczynacie prace nad nową płytą.

Tomasz: Pierwszy album, z którego jesteśmy bardzo dumni, zamknęliśmy w marcu. Dopiero teraz zdołaliśmy się nim podzielić, jednak w międzyczasie już rozpoczęliśmy prace nad pierwszymi demami na kolejną płytę; jesteśmy bardzo płodni. „Synesthetic” jest nieco eklektyczne i opowiada głównie o problemach wchodzenia w dorosłość, to początek naszej przygody z dźwiękami i słowami. Teraz wiemy już dokładnie, jak chcemy brzmieć, mamy przemyślany cały koncept na muzykę, jak i stronę wizualną. Chcemy wejść głębiej w tworzenie, poruszyć bardziej intymne, uniwersalne społecznie i może nawet trochę kontrowersyjne tematy. Chcemy uzyskać bardziej electropopowy klimat, dalej odrobinę alternatywny, ale bardziej przystępny i chwytliwy. Będzie głośniej, mroczniej i zdecydowanie bardziej tanecznie, chcemy odkryć w sobie nowe pokłady twórczej magii i dopracować te, które już dobrze poznaliśmy. Jesteśmy chłonni, ambitni i pracowici, więc efekty powinny być interesujące.

* Swoją przyszłość wiążecie z muzyką?

Dagmara i Tomasz: To nasze marzenie i zrobimy wszystko, by tak się stało. Z całego serca wierzymy, że to się uda, jednak najważniejsza jest dla nas radość z tworzenia i nie ważne co się stanie, z tego nie zrezygnujemy nigdy. Chcemy robić swoje; to, co czujemy i w czym czujemy się dobrze. Działamy tak, by w przyszłości nie mieć do siebie żalu, że mogliśmy zrobić coś jeszcze, ale to zaniedbaliśmy. Oczywiście idealnie byłoby móc utrzymywać się z muzyki, bo przez ostatnie dwa lata widzimy, jak ciężko jest godzić ją z innymi obowiązkami, które obecnie mamy na głowie. Ale czy się uda? Zobaczymy.

* Dziękuję za rozmowę. Trzymamy za Was kciuki.

DARIUSZ CHROST


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud