Chcę podążać swoją ścieżką [GALERIA] - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Chcę podążać swoją ścieżką [GALERIA]

To dziewczyna, która, jak niegdyś aktorka Irena Kwiatkowska w „Czterdziestolatku”, żadnej pracy się nie boi. Lutuje, wycina, maluje, spawa, wypala, pracuje w drewnie. Jej autorstwa są na przykład statuetki i medale na niektóre imprezy sportowe Aktywnego Zabrza, ale nie tylko. Niedawno wygrała miejski konkurs na najlepszy zabrzański biznesplan. Przed Państwem Dominika Dąbrowska, właścicielka marki Trzykąty, zajmującą się domowymi dekoracjami.

Byłaś zaskoczona wygraniem tego konkursu?

Oczywiście. To było trochę takim sprawdzeniem samego siebie. Okazało się, że ludzie bardziej wierzą we mnie i moje umiejętności, niż ja sama. Na razie własną działalność gospodarczą prowadzę od stycznia i… udaje mi się to.

Czyli działalność była przed startem w konkursie?

Gdy pisałam biznesplan, pod koniec ubiegłego roku, nie miałam jeszcze zarejestrowanej działalności. Swoją pracownię, w której tworzę różne rzeczy, prowadzę dobre trzy lata. Mając miejsce i otwarty umysł, pomysł na biznes do konkursu zrodził się sam. Większość planów miałam już w głowie, niektóre z nich testowałam w sieci u lokalnej społeczności, aby sprawdzić z jakim spotka się odzewem. Dzięki nagrodzie, ten rozwój będzie jeszcze prężniejszy, a mnie osobiście doda więcej mocy do działania.

Prócz swoich rzeczy, powstających w pracowni działasz też w innych miejscach, prowadzisz zajęcia, warsztaty.

Jestem osobą komunikatywną i otwartą na ludzi. Uwielbiam prowadzić warsztaty. Tym samym, staram się wychodzić do ludzi, brać udział w imprezach, akcjach charytatywnych, lokalnych przedsięwzięciach, tworząc upominki, statuetki, pamiątki na różne okazje. Rzeczy, które tworzę, są unikatowe i oryginalne.  Silnie zżyta jestem ze Studiem Artystycznym Maciej, gdzie prowadzę zajęcia plastyczne, rozwijające kreatywność u dzieci.  Współpraca ze Studiem daje dużo możliwości i sporo motywacji. To mój trzeci dom, ludzie są przyjaźni, a współpraca ma charakter partnerski.  Gdybym 7 lat temu nie znalazła się tam, pewnie dziś nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem.  Nic nie dzieje się w życiu bez przyczyny. Wcześniej robiłam różne rzeczy – pracowałam na hali produkcyjnej, w kwiaciarni, na targowisku, w szkolnictwie, bo jestem też pedagogiem i oligofrenopedagogiem.  Dziś wiem, że wszystkie te prace były mi potrzebne, zbudowały bagaż doświadczeń, ale przede wszystkim  wywołały ważną dla mnie refleksję. Chcę podążać swoją ścieżką, chcę tworzyć  i rozwijać swoją markę, która będzie rozpoznawalna. Pragnę być osobą przedsiębiorczą i spełniać  się w tej roli.

Czyli nie jesteś typową artystką

Typową z pewnością nie, lecz wyjątkową. Chodziłam do zabrzańskiego Plastyka i tam pomyślałam po raz pierwszy, że warto edukować młodych ludzi. Na gali podkreślałam, że wszystko zaczęło się właśnie w tej szkole. Wcześniej chodziłam na kółko plastyczne do pani Lucyny Mykietyn i to ona wyczuła, że mam pewien potencjał, który trzeba szlifować, chociażby dzięki zdolnościom manualnym. I tak się stało. Po szkole plastycznej chciałam zająć się działką pedagogiczną, stąd ukończenie edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej, a potem oligofrenopedagogiki. To pozwoliło mi otworzyć się na wiele obszarów pracy z dziećmi. Obecnie łączę wszystkie zawody w jedną całość. Wszystkie prace artystyczne wykonuje w swojej pracowni, która mieści się na ul. Dworcowej. To tu powstają unikatowe produkty, dla wielu grup docelowych, tworzone z ceramiki, drewna i metalu.

Cieszę się, że kolejna taka działalność powstaje w Zabrzu, bo może dzięki temu to miasto, z korzeni robotniczych, zacznie choć trochę żyć sztuką.

Nie ukrywam, że jest to moim celem. Rękodzieło jest niedoceniane, traktowane jako coś dorywczego, tymczasowego. A to przecież może być twardo stąpający po ziemi biznes.  Chciałabym być przykładem osoby, której się to udało.

Bo na samym końcu chodzi o to, czy da się z takiego zajęcia żyć.

Mogę potwierdzić, że udaje mi się to od stycznia, choć sytuacja nie jest łatwa. Koronawirus spowodował, że część moich aktywności musiałam ograniczyć. Ale idzie to w dobrym kierunku. Nawet, gdy nie prowadziłam warsztatów, zamykałam się w pracowni i zajmowałam się tworzeniem dekoracji.

Opowiedz, co dokładnie robisz.

Nazwa Trzykąty nawiązuje do trzech dziedzin, trzech materiałów – ceramiki, drewna i metalu. Możliwe, że pojawi się coś nowego, bo mam w głowie na przykład żywicę. Jestem po szkoleniu w tym zakresie i wydaje się to bardzo interesujące. Szczególnie połączenie żywicy z metalem.

Gdzie można zobaczyć twoje rzeczy?

Głównie w internecie, na moich profilach. Strona internetowa ze sklepem jest w trakcie realizacji. Na ten cel chcę wykorzystać część nagrody z zabrzańskiego biznesplanu.

Twojego autorstwa są statuetki dla najlepszych sportowców w imprezach, organizowanych przez Aktywne Zabrze.

Zrobiłam dla nich unikatowe statuetki i medale na dwie imprezy i bardzo się spodobały. I co ważne, ten pomysł wyszedł od innych, co bardzo mnie cieszy.  Już mamy plany kontynuowania tej współpracy w przyszłym roku.

To jednak coś dodatkowego. A trzon Twojego biznesu?

Owszem, to dodatkowy dział mojej firmy, stworzony na potrzeby klienta. Tworzenie tego typu pamiątek jest bardzo silnie związane z lokalną działalnością, co daje dużo satysfakcji. Główna działka to dekoracje domowe. Na przykład dekoracje ścienne z metalu, motywy zwierzęce, znane budowle ze stałej kolekcji. Większość dekoracji metalowych to zamówienia indywidualne. Wykonuję również na specjalne okazje, personalizowane pamiątki z drewna. Natomiast ceramiczne wyroby tworzone są nieszablonowo, w pojedynczych egzemplarzach, również na zamówienie. W sezonie jesiennym planuję wypuścić coś oryginalnego, dla miłośników podróży, w limitowanej serii. Ale nic więcej na ten temat na razie nie zdradzę.

Związałaś swoją działalność z Zabrzem, co nie jest dla artystów oczywistym wyborem.

 

Mieszkam w Zabrzu od urodzenia, więc dlaczego by tu nie spróbować swoich sił? Dzięki projektom prowadzonym w mieście, skierowanym dla artystów,  otrzymałam możliwość wynajmu pracowni. Najważniejsze dla mnie, że robię to, co kocham i to tu zostało to zauważone. I to jest teraz dla mnie motorem napędowym. Ten pociąg już się nie zatrzyma. Do pracy potrzebuję jednak kontaktu z ludźmi, dlatego marzę, by mieć swoją ekipę i razem z nimi tworzyć markę Trzykąty.

Powodzenia!

DARIUSZ CHROST


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *