Samorząd jak namiot z wyborczymi łupami - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Samorząd jak namiot z wyborczymi łupami

O życiu w opozycji w Radzie Miasta, kulisach podejmowania decyzji, kontrowersyjnych zachowaniach niektórych radnych oraz nadziei przed kolejnymi wyborami mówi radny Kamil Żbikowski. 

Opozycja nie ma łatwego życia w zabrzańskiej Radzie Miasta. Słuchając obrad, mam wrażenie, że większość radnych zapomniała, kim są – reprezentantami mieszkańców, którzy powinni działać w ich interesie. Czy tak sobie wyobrażałeś rolę radnego przed startem w wyborach?

 

Niezmiennie tak właśnie postrzegam rolę radnego: być reprezentantem mieszkańców i działać w ich interesie. Przed objęciem tej funkcji miałem wyobrażenie, że wszyscy radni traktują swoją misję podobnie. Po 2,5 roku w Radzie Miasta mam co do intencji wielu radnych duże wątpliwości. Oczywiście wszyscy będą przy każdej okazji deklarować służbę mieszkańcom. Niestety w wielu wypadkach to puste słowa, a czasem wręcz obłuda. Swoimi decyzjami podczas głosowań na sesjach rady członkowie grupy rządzącej wielokrotnie pokazali, że własna kariera, lojalność wobec swojego stronnictwa politycznego, posłuszeństwo wobec zwierzchnika, a niekiedy własne lub rodzinne interesy są dla nich ważniejsze niż obiektywne dobro miasta i jego mieszkańców. Oburzają mnie przypadki, kiedy radny większości rządzącej jest w trakcie kadencji zatrudniany w miejskiej jednostce, mimo braku doświadczenia i wykształcenia do piastowania stanowiska. Uważam, że to forma korupcji politycznej (na zasadzie „ty głosuj, jak chcemy, a my cię wynagrodzimy z publicznych pieniędzy”), która powinna być piętnowana i eliminowana. Do tego dochodzą przypadki wykorzystania majątku miejskiego i udzielania przez miasto kontraktów przedsiębiorstwom należącym do rodzin radnych większości rządzącej, a także kwestie zatrudnienia i awansu bliskich tych radnych w miejskich jednostkach i spółkach. Jeszcze kilka lat temu myślałem, że większość opowieści o kolesiostwie i nepotyzmie w zabrzańskich strukturach władzy to plotki. Dziś widzę, że to się dzieje naprawdę i mam nadzieję, że odpowiednie służby kiedyś rozliczą wszystkie tego typu sytuacje. Wielu radnych jest też po prostu zatrudniona w miejskich jednostkach czy spółkach. A jak można mówić o niezależności reprezentanta mieszkańców, którego zwierzchnikiem służbowym jest pośrednio prezydent miasta? To wszystko jest szkodliwe dla funkcjonowania samorządu, jego kondycji ekonomicznej i kultury organizacyjnej. W Lepszym Zabrzu jesteśmy zdeterminowani, żeby tego typu patologie władzy miejskiej wyrugować z życia publicznego. Radni powinni głosować zgodnie z interesem mieszkańców, a nie dla własnej kariery, układów czy zysku.

Nawet, jeśli w RM pojawiają się dyskusje, nic z nich nie wynika. Jak w wypadku tablicy – pomnika upamiętniającej powstańca śląskiego, z ostatniej sesji. Długo o tym rozmawiano, pojawił się pomysł muralu, kilka osób ciepło się o nim wypowiedziało, a potem i tak przeszła uchwała o pomniku. Albo w ewidentnej sprawie skargi na dyrektorów – skarga jest zasadna, ale i tak radni głosują za jej odrzuceniem.

 

Miałem kiedyś wiarę w moc merytorycznej rozmowy i rzetelnych argumentów w tym gremium. Po wielu dyskusjach z radnymi większości rządzącej, zakończonych totalnym ignorowaniem racjonalnych argumentów, przekonałem się, że rządzący Zabrzem kierują się swoim interesem polityczno-ekonomicznym bardziej niż innymi przesłankami. W zabrzańskiej radzie obowiązuje brutalna polityczna arytmetyka, wedle której 13 głosów koalicji rządzącej zawsze przeważy 12 głosów opozycji. I zwykle takim stosunkiem głosów zapadają decyzje podejmowane przez Radę Miasta. Sprzysiężenie 13 radnych często wbrew logice i rzeczywistości broni nawet najbardziej oczywistych uchybień władz miasta albo urzędników. Władze powinny umieć przyznać się do swoich błędów czy niedociągnięć. W przypadku wspomnianej skargi nie chodziło, żeby kogoś ukarać za niewypełnienie obowiązku wynikającego z ustawy, a tylko, żeby to naprawić, zarazem przyznając, że takie uchybienie miało miejsce. Mimo to 13 radnych stwierdziło, że skarga jest „bezzasadna”, wbrew faktom. Dla mnie to oburzające. Nie znoszę kłamstw, wywijania kota ogonem i zamiatania problemów pod dywan, szczególnie w sferze publicznej. Z kolei temat pomnika, który był już w fazie budowy, kiedy Rada Miasta miała dopiero wyrazić na niego zgodę, pokazuje, że prezydent miasta z pomocą 13 popleczników w radzie sprowadza organ stanowiący samorządu do roli protokolanta zatwierdzającego po fakcie podjęte wcześniej jednoosobowo decyzje. To urąga nie tylko powadze władz miasta, ale przede wszystkim mieszkańcom, którzy je wybrali. Poza tym tablicę upamiętniającą powstańca można było umieścić na ścianie budynku, jak to się zwykle robi, zamiast nadawać jej formę schowanego za kioskiem wolnostojącego postumentu i podnosić przez to koszt inwestycji około dziesięciokrotnie.

Czy taka sytuacja jest dla Ciebie i klubowych kolegów frustrująca? Gdy nawet najlepsze Wasze pomysły nie zyskują poparcia i trafiają do kosza?

 

Oczywiście, to bardzo frustrujące. Dotychczas rządzący odrzucili swoimi 13 głosami wszystkie nasze projekty uchwał, ostentacyjnie ściągając je z porządku obrad i okazując tym lekceważenie nam, naszej pracy i postulatom, na które głosowali nasi wyborcy. A trzeba zaznaczyć, że Klub Radnych Lepsze Zabrze wniósł dotąd najwięcej takich projektów, mimo że jesteśmy najmniej liczną grupą radnych. Ale nie zrażamy się oporem rządzących i konsekwentnie wypracowujemy kolejne rozwiązania. Większość z tych projektów wróci najpóźniej na początku kolejnej kadencji, a wtedy – w co wierzę – zajmie się nimi inna rada i inny prezydent, którzy będą realizować program zgodny z duchem Lepszego Zabrza. Obecna władza obiecywała współpracować dla dobra mieszkańców, ale dobitnie pokazała, że nawet nie zamierzała spróbować współpracy. Mam wrażenie, że rządzący Zabrzem traktują samorząd jako namiot z łupami wyborczymi. A przecież polityka to z samej definicji troska o dobro wspólne! Dlatego trzeba zmienić władze Zabrza, żeby otworzyć nowy rozdział historii naszego miasta, pozbawiony złych praktyk, toksycznych relacji, które tłumią kapitał społeczny i potencjał rozwojowy naszej społeczności i samorządu.

Zdradź, jak wygląda to od środka. Czy w ogóle w kuluarach RM jest jakaś dyskusja, rozmowy z opozycją, zabieganie o Wasze poparcie?

 

Generalnie rządzący starają się odcinać radnych opozycyjnych od informacji, zaskakiwać niezapowiadanymi posunięciami, a czasami wręcz kierować się zwykłą złośliwością, usuwając cudze inicjatywy tylko dlatego, że pochodzą z innych środowisk politycznych. Skrót nazw komitetów wyborczych, z których wywodzi się koalicja rządząca brzmi „SPiSeK”, łączy bowiem tzw. „Skutecznych”, PiS oraz ex-działacza ruchu Kukiz’15. Moim zdaniem to określenie dobrze oddaje sposób, w jaki zapadają decyzje w Radzie Miasta i w jaki rządzący traktują samorząd. Rezultaty głosowań na sesji są z góry przesądzone, bowiem zostają ustalone na wcześniejszych zebraniach koalicjantów z ich politycznymi patronami, czyli prezydent Zabrza i jej zastępcami. Z kilkorgiem radnych z „grupy trzymającej władzę” toczyliśmy różne kuluarowe dyskusje o projektach uchwał, ale później miałem wrażenie, że ci radni zapominali o wcześniejszych i deklaracjach, bo głosowali wedle „linii politycznej”. Jedynym wyjątkiem od reguły ignorowania opozycji było dwukrotne zaproszenie radnych Lepszego Zabrza przez prezydent miasta na spotkania przed uchwaleniem budżetu miasta na kolejny rok. Byliśmy zachęcani do przedstawiania swoich propozycji do budżetu, co oczywiście zrobiliśmy. Postulowaliśmy m.in. dodatkowe środki na dopłaty do wymiany starych pieców węglowych, najpotrzebniejsze remonty najstarszych budynków szkolnych, działania proekologiczne Straży Miejskiej, nasadzenie nowego drzewostanu, doświetlenie przejść dla pieszych, remonty nawierzchni ulic, chodników i dachów kamienic komunalnych czy rozbudowę dróg dla rowerów. Za każdym razem prezydent wybrała 3 lub 4 z naszych propozycji i deklarowała ich realizację w kolejnym roku budżetowym. Część faktycznie udoskonaliła budżet miasta, ale w przypadku niektórych w trakcie roku budżetowego podjęto decyzję o odebraniu środków na realizację, nawet nas o tym nie informując. Nie czuję się więc, żeby traktowano nas poważnie. Podobnie jak nie są traktowani poważnie mieszkańcy, którzy zaufali obietnicom wyborczym władz Zabrza.

Jesteśmy na półmetku kadencji. Czy pamiętasz jakieś momenty z tego czasu, z których jesteś zadowolony? Z drugiej strony – co uważasz za największą porażkę czy też słabość opozycji?

 

Trzeba sobie od razu powiedzieć, że opozycja złożona z 12 radnych od początku nie miała szans niczego wywalczyć wobec scementowanego posadami i innymi korzyściami muru, jakim otoczyła się koalicja rządząca. Władze postanowiły sobie, że będą rządzić za pomocą 13 radnych, praktycznie ignorując pozostałych 12 członków rady. Wybory zdecydowały o podziale mandatów w tym organie, a większość po prostu się dogadała. W takiej sytuacji, jeśli druga strona nie wykazuje dobrej woli, po prostu nie da się nic zrobić. Trudno zatem mówić o jakichkolwiek porażkach opozycji. My w tym meczu praktycznie nie zostaliśmy wpuszczeni na boisko, ale mimo to na nie wbiegamy i próbujemy grać najlepiej jak potrafimy. Nie postrzegam się jako ofiara politycznego układu sił. Po prostu robię to, na co pozwala mi sytuacja, wykorzystując indywidualne uprawnienia radnego do składania interpelacji i zapytań. Jakiekolwiek sukcesy czy załatwione sprawy w tej kadencji zawdzięczam niemal wyłącznie współpracy z poszczególnymi urzędnikami, którzy – jeśli politycy im nie przeszkadzają – potrafią pracować naprawdę dobrze. Oczywiście nieocenione są informacje od mieszkańców i wsparcie innych aktywistów miejskich. Jestem zadowolony z pracy wykonanej przez siebie oraz Rafała Grygla i Grzegorza Lubowieckiego, z którymi tworzymy Klub Radnych Lepsze Zabrze. Myślę, że udało się zrobić dotąd bardzo dużo, a nawet zablokowane inicjatywy nie zmarnują się, bo zamierzamy wrócić do nich po odsunięciu obecnej władzy. Przy tym wszystkim wiele się uczymy o mechanizmach i uwarunkowaniach pracy samorządu, co pozwoli nam już wkrótce wziąć na siebie odpowiedzialność za zarządzanie Zabrzem.

Wiem, że ciężko oceniać kolegów z rady. Ale zadziwia mnie ta sytuacja, gdy widzę, jak koalicyjni radni głosują jak maszynka – bez żadnych dyskusji, bez refleksji. Co o tym sądzisz?

 

Prawdziwą ofiarą tych rządów jesteśmy my wszyscy – mieszkańcy Zabrza. Miasto funkcjonuje przez to w sposób tłumiony ambicjami, kaprysami i fobiami garstki zasiedziałych polityków, a potencjał Zabrza pozostaje zduszony. Miasto leżące przy skrzyżowaniu autostrad utrzymuje najwyższe poziomy obciążeń płaconych przez mieszkańców, zadłużenia samorządu i tempa zapaści demograficznej, a przy tym kiepski poziom usług komunalnych. Płacimy za wieloletnie błędy, zaniedbania, pozorowanie działań i trwonienie publicznych pieniędzy przez Skutecznych dla Zabrza”. Każdy kolejny rok tej władzy to stracone szanse. Jest to ogromna wina tej ekipy i rosnący problem nas wszystkich. Co gorsza, rządzący nie chcą słuchać naszych przestróg ani rad. Ale nie zamierzam skupiać się na ich ocenie i krytyce, choć również nie zwykłem milczeć, gdy widzę jakieś nieprawidłowości. Wyciąganie konsekwencji pozostawiam jednak mieszkańcom, obserwatorom i służbom kontrolnym. Moją rolą jest stanowić lepszą alternatywę dla ich rządów i uważam, że mi się to coraz lepiej udaje, a Lepsze Zabrze staje się coraz dojrzalszą organizacją, która niedługo odmieni oblicze tego miasta.

Przewaga koalicji rządzącej w RM jest jednak minimalna…

 

Z początku upatrywałem szansę na prawdziwą dyskusję i rzetelne wypracowywanie rozwiązań w tym, że trzynasty radny koalicji pochodził z innego komitetu wyborczego i mógł pełnić rolę „języczka u wagi”, przynajmniej przy sprawach kontrowersyjnych i wymagających głębszego zastanowienia. Wyobrażałem sobie, że radny ten będzie w stanie w sposób podmiotowy, asertywny i bezstronny podejść do pewnych kwestii. Niestety grubo się pomyliłem. Dotychczas osoba ta ani razu nie potrafiła się przeciwstawić woli całej koalicji i bez skrupułów głosowała za odrzucaniem opozycyjnych inicjatyw. W zamian za lojalność wobec „Skutecznych dla Zabrza” radny ten otrzymał stanowisko w prezydium rady, a potem posadę w miejskiej jednostce. Zrobił szybką, ale chyba pozorną i krótkodystansową karierę. Szkoda, bo jego przykład mocno nadszarpuje wizerunek społeczników, którzy przed wyborami deklarują utrzymać swoje ideały w polityce. Radnemu Dziębowskiemu się to w bardzo wielu aspektach nie udało. Życie nie zawsze daje wiele szans na zachowanie się przyzwoicie. Moim zdaniem trzeba korzystać z każdej takiej szansy.

I jeszcze kwestia przewodniczącej, która traktuje radnych jak niesfornych uczniów – strofuje ich, odbiera głos, ogranicza wypowiedzi.

 Przewodnicząca rady postępuje skrajnie stronniczo. Realizuje interes rządzących zamiast skupić się na prawidłowym funkcjonowaniu Rady Miasta. Bardziej przypomina rzeczniczkę prezydent miasta niż prowadzącą obrady. Nie powinna pełnić tej funkcji. Pomijam już nieznajomość przepisów ustaw samorządowych i statutu miasta, którą niejednokrotnie jej wytknąłem. Uważam, że przewodniczący rady powinien zachować elementarną bezstronność, powstrzymać się od komentowania każdej z wypowiedzi i ograniczyć się do moderacji obrad. Jeśli chce zabrać głos w dyskusji, powinien zapisać się do głosu, jak każdy radny, zamiast wykorzystywać chwile przeznaczone na czynności techniczne do jakichś ripost, złośliwości i odpierania wypowiedzi innych dyskutantów.

Miałem okazję przyglądać się pracom Rady Miasta ostatnich 6 kadencji. I mam wrażenie, że merytorycznie każda kolejna rada jest słabsza, nie ma własnego zdania, a do tego ulega naciskowi władzy wykonawczej, którą powinna nadzorować.

 Zgadzam się, że polityka rządzących sprowadza Radę Miasta do roli podrzędnej. Co do poziomu merytorycznego, trudno mi powiedzieć. Uważam, że Lepsze Zabrze stanowi tu niemałą wartość dodaną, choć byłoby nam łatwiej, gdyby nie zmuszano nas to walki o pryncypia i nie torpedowano naszego wkładu w prace rady. Poziom merytoryczny nadaje zwykle większość rządząca i to ona ma kontrolę nad treścią i tempem obrad. Tak rozumiany poziom merytoryczny rady pozostawia tutaj faktycznie wiele do życzenia. Stosunki wewnątrz tego organu, narzucone przez rządzących, i sposób prowadzenia obrad sprawiają, że sesje mogą być dla słuchacza przykre i niestrawne. Mnie również to bardzo nie odpowiada.

Czy ta sytuacja może się zmienić? Czy masz wrażenie, że ze swoimi postulatami udaje Ci się przebić do opinii publicznej? Czy szansą będą dopiero kolejne wybory, za nieco ponad 2 lata?

 

Jak najbardziej jest nadzieja. Nazywa się Lepsze Zabrze. Gdyby samorząd choć częściowo kierował się wartościami, na których zbudowany jest nasz ruch, i gdyby realizował choć część jego programu, to zmiana byłaby diametralna i widoczna gołym okiem. Siedem lat temu byłem stroniącym od polityki społecznikiem, którego zaszokowała skala zakłamania i złej woli wielu lokalnych polityków. Wtedy obiecałem sobie, że spróbuję to zmienić, bo inaczej inicjatywy obywatelskie i mieszkańcy nigdy nie będą mieli szans w starciu z betonowym murem interesów politycznych. Ten cel przyświeca mi do dzisiaj. Prędzej zrezygnuję z działalności publicznej niż wyrzeknę się swoich ideałów i zasad. W Lepszym Zabrzu współpracuję z ludźmi, którzy myślą i działają podobnie. Do naszego ruchu wciąż dołączają nowe osoby, pełne inicjatywy i dobrej woli, którym leży na sercu los naszej małej ojczyzny. Poza zasadami liczą się dla nas profesjonalizm, uczciwość i odpowiedzialność. Świat oferuje mnóstwo dobrych przykładów, których się uczymy i które mają wszelkie szanse sprawdzić się w naszym mieście. Zabrze za 10 lat może być naprawdę atrakcyjnym miejscem, które będzie przyjazne mieszkańcom i którego inni będą nam zazdrościć. Do tego trzeba jednak zmian, w tym zmiany obecnych decydentów. Lepsze Zabrze przygotowuje się do wygrania wyborów samorządowych w Zabrzu w roku 2023, a jeśli trzeba będzie, to nawet wcześniej. Przede wszystkim przygotowujemy się jednak do zarządzania samorządem, żeby zmienić oblicze naszego miasta i uczynić go w ciągu kilku lat miejscem, w którym będzie się żyło dobrze, bezpiecznie i atrakcyjnie.

 

Dziękuję za rozmowę.

DARIUSZ CHROST

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *